27 sie 2014

"Mogę w czymś pomóc?"

Będąc dziś na poszukiwaniach butów odpowiednich do szkoły, odkryłam co najbardziej mnie denerwuje. Niby ekspedientki szkoli się, by latały za potencjalnym klientem i zachęcały do kupna, ale czy coś to daje i jest konieczne?



Jeżeli chodzi o zakupy, jestem typowym samotnikiem. Lubię w spokoju przeglądać ubrania, czy mierzyć buty. Zawsze wtedy znajduję najlepsze i najlepiej leżące na mnie cudeńka. Niestety, dziś w Futurze (kojarzycje? Obok Modlniczki) trafiał mnie po prostu szlag. Byłam tam razem z Tatą i siostrą, jednak oni byli najmniejszym "problemem". Gdzie nie weszłam do sklepu (np. McArthur, tam najczęściej kupuję buty - są dobrej jakości i nieszczególnie drogie) i oglądałam wystawione towary, zawsze było magiczne: "W czymś pomóc? Buciki dobrze leżą?", które powodowały moje automatyczne wyjście z salonu. Nie chodzi tu o jakiś strach przed rozmową. Jeżeli jestem z rodziną lub kimkolwiek innym, to nie musi mi ona dotrzymywać towarzystwa na każdym kroku. Będę czegoś potrzebowała - podejdę, zapytam się. Co innego, gdybym była sama - niezbyt nachalne zagadywanie nie sprawiałoby mi aż takiego zdenerwowania.

Z cyklu - anegdoty: Całkiem niedawno moja Mama wyciągnęła mnie na wspólny szoping także do Futury. Zajrzałyśmy do najbliższego sklepu. Ledwo przekroczylyśmy próg, a już było tradycyjne "Pomóc?". Tak, jakby ta kobieta czaiła się na każdego klienta. Przeglądając ubrania, ona cały czas była krok za nami. Wyciągnęłam jakąś spódnicę, a ekspedientka momentalnie przynosiła sukienkę o takim wzorze. Z podnoszeniem kolejnych ubrań czekałam, aż się odwróci. Było to zdecydowanie zbyt nachalne jak na odpowiedź, którą otrzymała przy wejściu - "Dziękuję, tylko oglądamy."


Jak widać, czasem ludzka dobroć nie zna granic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Author Info

Like This Theme

Odwiedziny

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Navigation-Menus (Do Not Edit Here!)

Obserwatorzy

Archiwum bloga

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Video Of Day